Pracownicy boją się prosić o podwyżkę. Zamiast tego coraz częściej myślą o zmianie pracy

22 maja, 2026

Choć dane GUS wskazują na ok. 6-procentowy wzrost wynagrodzeń, wielu pracowników ma poczucie, że ich pensje stoją w miejscu. Według CBOS około 60% Polaków uważa, że ich sytuacja materialna się nie poprawia. Coraz wyraźniej widać więc rozdźwięk między statystyką a codziennym doświadczeniem – na papierze jest lepiej, w portfelach często bez zmian. Niestety tylko niewielu zamierza prosić szefa o podwyżkę, większa część myśli o zmianie pracy.

– Teoretycznie nasze zarobki rosną szybciej, niż inflacja, więc powinniśmy to odczuwać. Sęk w tym, że statystyka to „pies o trzech nogach”. Średnią budują skrajne wartości. Mamy branże, które są lokomotywami wzrostu, ale obok nich na przykład automotive, meblarstwo czy przetwórstwo, które notują spadki zamówień i redukcje. Różnice między nimi sięgają dziś nawet kilkudziesięciu procent, dlatego średni wzrost zarobków coraz mniej mówi o realnym doświadczeniu większości pracowników – zauważa Tomasz Szklarski, ekspert rynku pracy i współtwórca platformy Enpulse, nowoczesnego narzędzia HR wspierającego organizacje w badaniu i budowaniu zaangażowania pracowników.

Rozmawiać czy odchodzić?

Jawność wynagrodzeń miała zwiększyć presję na podwyżki, ale w warunkach niepewności i rosnącej presji rozmowa o pieniądzach zaczyna być postrzegana jako ryzykowna. Z „Barometru Polskiego Rynku Pracy” Personnel Service wynika, że dziś o podwyżkę zamierza poprosić o jedynie 24 proc. pracowników (spadek z 31 w roku ubiegłym). Jednocześnie to samo źródło podaje, że aż 60 proc. pracowników nie ocenia dobrze swojej sytuacji zawodowej.

– Jest nam źle, ale o tym nie mówimy. Potwierdzają to dane z naszego badania „Zaangażowanie 2025” – rośnie odsetek osób, które boją się rozmawiać z przełożonymi. Efekt? Zamiast negocjować warunki, coraz częściej szukamy alternatyw. Jedni nie robią nic i uprawiają tzw. job hugging. Drudzy z kolei zaczynają fantazjować o zmianie pracy – według GI Group ta grupa stanowi już około 40 proc. pracowników. Wniosek jest prosty – co czwartemu pracownikowi łatwiej myśleć o odejściu niż o rozmowie z przełożonym – mówi Tomasz Szklarski.

Nowy pracodawca lekiem na całe zło?

Wiele badań, jak chociażby te zrealizowane przez Pracuj.pl, wskazuje, że to właśnie poszukiwanie lepszego wynagrodzenia najbardziej motywuje nas do zmiany pracodawcy. Trzeba jednak dodać, że drugim najczęstszym powodem rzucania papierami jest dziś chęć znalezienia „lepszego miejsca” – spokojniejszego, bardziej wspierającego, z lepszym szefem. Ekspert podkreśla jednak, że trawa nie zawsze jest bardziej zielona po drugiej stronie góry.

– Dane pokazują, że coraz więcej osób raczej odradza swoje miejsce pracy, niż je poleca. W ostatnich latach do 36 proc. spadł odsetek promotorów, czyli pracowników, którzy byli swoistymi ambasadorami marki. Jednocześnie do 64 proc. wzrosła grupa osób niezadowolonych i tych, którzy mają ambiwalentny stosunek do swojego miejsca pracy.  To pokazuje, że nie mamy już do czynienia z problemem pojedynczych organizacji, które nie dają rady stworzyć pracownikom odpowiednich warunków, ale z systemowym „zacinaniem się” rynku pracy – mówi Tomasz Szklarski.

Warto pamiętać, że zmiana pracodawcy nie zawsze rozwiązuje problem. W psychologii pracy mówi się o tym, że stres, przeciążenie czy wypalenie przechodzą z nami z jednej organizacji do drugiej. Badania ekspertów z Uniwersytetu w Berkeley w USA wskazują, że długotrwałe wyczerpanie emocjonalne może utrzymywać się nawet po zmianie środowiska pracy, jeśli nie zostaną usunięte jego przyczyny.

– To nie działa tak, że zmieniamy pracę i zaczynamy od zera. Owszem, pojawia się efekt nowości – zachłystujemy się tym, czego jeszcze nie znamy. Jeśli jednak nie zmienia się sposób, w jaki podchodzimy do obowiązków służbowych i work-life balance, to stres czy przeciążenie bardzo często wracają. Oznacza to, że problemem nie zawsze jest organizacja, a często brak umiejętności stawiania granic czy zarządzania własną efektywnością – tłumaczy Artur Orzełowski, psycholog biznesu.

Zanim padną wielkie deklaracje

Zanim podejmiemy decyzję o odejściu z pracy, warto najpierw otwarcie porozmawiać z przełożonym o swojej sytuacji. Spokojnie powiedzieć o swoich trudnościach i oczekiwaniach. W wielu przypadkach to właśnie taka szczera rozmowa okazuje się najbardziej skutecznym sposobem na poprawę codziennego komfortu pracy.

– Pracownicy często zakładają, że ich problemy są widoczne dla otoczenia. Tymczasem menedżerowie nie zawsze mają świadomość skali przeciążenia, frustracji czy potrzeb swojego zespołu. Liderzy reagują tam, gdzie pojawia się konkretny problem. Nie czyta w myślach, więc jeśli nie powiemy czegoś wprost, nie będzie tego wiedział. Taka rozmowa często staje się punktem wyjścia do realnych zmian – od uporządkowania obowiązków po większe wsparcie czy świadomą decyzję o zmianie pracy – mówi Tomasz Szklarski.

Artykuł w tematyce:
Biznes i finanse

Dodaj komentarz